Sylwetki Leżajszczan - Juliusz Ulas Urbański      Święta Kuczek Nie Będzie     "There will be no more Sukkoth. Jews in Lezajsk"             Pacyfikacja Leżajska     Też Historia     Genebase                                                                                                      Powrót do strony głównej


 

Anonim

W lipcu 2oo8 r., minęło sześć lat jak cierpliwie czekam na przeprosiny od autora przesłanego mi anonimu. Dla ścisłości podaję, że podobnych anonimów było jeszcze trzy o różnych treściach wysłanych do dwóch innych osób. Ile ich było naprawdę nie wiem. Autor wie, że został rozpoznany i "gra głupa" korzystając z istniejących dla niego okoliczności. Wg mojej wiedzy nie są one już tajemnicą, albowiem treść ich znają osoby niżej wymienione:

-     Osoba wymieniana w treści przesłanego do mnie anonimu i jej córka.

-     Adresatka dwóch anonimów i jej syn

-     Adresat trzeciego anonimu / nie żyje/ podejrzewam, że treść zna jego rodzina

-     Kuzyn autora, któremu kilkakrotnie w latach 2oo2 - 2oo6

kilkakrotnie mówiłem o anonimach i ich autorze z założeniem że "puści farbę tam gdzie potrzeba"

-     Znajomy autora, któremu w przesłanym liście we wrześniu 2oo4 r. zacytowałem wybrane fragmenty

-     Znowu kuzyn autora, którego we wrześniu br spotkałem na ulicy i przypominałem o anonimie.

Może w/w podzielili się jeszcze posiadaną "tajemnicą" z innymi osobami.

Autor anonimów często chodzi do kościoła i może do spowiedzi. Przypuszczam, że przed spowiednikiem i Bogiem zataił fakty pisania anonimów i grzechu popełnionego w 1944 r, choć znanego starym leżajszczanom. Gdyby to uczynił pokuta zadana przez spowiednika mogła być tylko jedna - przeprosić tendencyjnie oszkalowanych, a tego nie uczynił co jest dowodem, że skłamał na spowiedzi.

Trzeba być człowiekiem pozbawionym wszelkiej wyobraźni, aby w treści anonimu pisać o darowiźnie dóbr na rzecz Kościoła pochodzących rzekomo z przestępstwa.

Autorowi anonimu nie przebaczę, bo w imię czego, ale nie jestem mściwy i puszczę w niepamięć pod warunkiem, że przeprosi wszystkich oszkalowanych i ich rodziny. Wszystko teraz zależy od autora i chyba nie zdaje sobie sprawy ze skutków, kiedy tajemnica przestanie być tajemnicą.

Pozwalam sobie za zgodą adresatów anonimów na opublikowanie wszystkich, niszcząc w tekstach fragmenty które pozwoliłyby na rozpoznanie szkalowanych osób, adresatów i samego autora.

          

Autor posługiwał się kryptonimami: "Życzliwa", "uczciwy" i "Były żołnierz AK". To jedno jest prawdziwe. Ja też w dalszej części posłużę się kryptonimem dla autora anonimów: "Szmata".

Dla porządku podaję że "Szmata" mieszka w Leżajsku, zna wszystkich wymienianych, spotyka się z nimi, a dziś mnie unika, przy spotkaniach "oko w oko" na ulicy udaje że mnie nie zna. Tak samo postępuje z Panią "A", w przeciwieństwie do Pani "B" przy zaistniałych okazjach demonstruje znajomość i przyjaźń, wydaje mu się że jest bezkarny i nie został rozpoznany.

Wszystkie anonimy mają w podtekście tragiczne zdarzenie z jego udziałem w 1944 r. Od czasu kiedy różni autorzy zaczęli często przy różnych okazjach pisać o Leżajsku i jego mieszkańcach „Szmata" poczuł się zagrożony i od roku 1997 czyni wszystko, aby o tym nikt się nie dowiedział, a osoby z tym związane szkalować.

Cytat z anonimu: "Chyba Pan zna ich nazwiska, z którymi zresztą Pan polemizuje w miejscowej prasie". Rzeczywiście taki fakt miał miejsce. W czerwcu 1997 r. pisałem do BM i otrzymałem odpowiedź z wymienionym imieniem i nazwiskiem autora anonimów.

W lipcu 2oo2 r. dostałem list. Po otwarciu okazało się, że jest to anonim. Kryptonim "Życzliwa" miał sugerować, że autorem jest niewiasta. Po kilkakrotnym przeczytaniu, z jego treści wywnioskowałem, że autorem jest hipokryta, mężczyzna, antysemita, a czcionka użytej maszyny do napisania anonimu jest mi skądś znana. W kręgu podejrzeń "była tylko jedna osoba. Później okazało się, że trafiłem bezbłędnie. Był to "Szmata". Postanowiłem porozmawiać z Panią "A", której nazwisko pojawiało się a anonimie.

Odwiedziłem Panią "A". Przeczytała okazany anonim, zbladła, była przerażona, nie mogła mówić. Po chwili rzekła: Panie Ulasie, przysięgam na Boga i moje dzieci, że nigdy na ten temat z nikim nie rozmawiałam. Od razu byłem przekonany że to oszczerstwo. W dalszej części rozmowy kto, dlaczego, jak, itp. Oświadczyła, że podobne w treści anonimy dostała Pani"B". Powiedziałem jej, że pójdę tym tropem.

Po kilku dniach odwiedziłem Panią"B". Nie była zaskoczona moimi odwiedzinami, ale powiedziałem co jest powodem naszego spotkania., Widocznie pani "A" poinformowała Panią "B", że interesuję się przesyłanymi do niej anonimami. Bez wahania przyniosła mi trzy anonimy, dwa pisane do niej i trzeci pisany do Pana "C". Pan "C" otrzymawszy anonim i dowiedziawszy się z treści, że zainteresowanymi są Pani A" i Pani "B" przyniósł go i przekazał Pani "B". Dwa anonimy dla kamuflażu wysyłane były z Przeworska.

W dalszej części rozmowy, skojarzeń pewnych faktów byliśmy pewni, że ich autorem jest "Szmata". Poprosiłem o anonimy i zapytałem czy mogę je skserować i wykorzystać. Tak! - odpowiedziała Pani "B", Widziałem, że było jej może żal i wstyd za "Szmatę" Znamy go osobiście wszyscy.

Skserowane cztery anonimy przesłałem pocztą "Szmacie" z odręcznym listem, napisanym drukowanymi literami o podobnej treści: "Proszę o wyjaśnienie, w przypadku braku odpowiedzi sprawę oddam prokuratorowi".  Ten anonimowy list miał udowodnić z kim "Szmata" nawiąże kontakt. Może ktoś zapytać dlaczego anonimu nie przekazałem prokuraturze. Zdawałem sobie sprawę, że całe leżajskie społeczeństwo pozna nazwisko autora z ewentualnym wyrokiem sądowym w finale.

Kilka dni później otrzymałem telefon. Treść rozmowy po sześciu latach odtwarzam z pamięci:

" Pan. Urbański ? - tak - tu mówi podaje imię i nazwisko / syn "Szmaty”/ - niech się pan odczepi od mojego ojca, - poznałem po czcionkach maszyny do pisania, - niech się pon odp... - ojciec ma kilka maszyn”. /koniec rozmowy/. Nie zaprzeczał że jego ojciec jest autorem anonimu.

W roku 2oo5 będąc u Pani WB do mieszkania wszedł jej szkolny kolega "Szmata". Niespodziewane spotkanie, zbladł, zaczął coś mówić, szczęka skakała mu jakby przełykał gorącą zupę. Powstała nieprzewidziana sytuacja. Powiedziałem Pani WB, że nie będę im przeszkadzał w spotkaniu i przyjdę innym razem. Wyszedłem. Na następnym spotkaniu z Panią WB, zapytała mnie dlaczego tak zareagowałem po wejściu "Szmaty". To hipokryta odpowiedziałem. W uzupełnieniu mojej wypowiedzi odpowiedziała ile miała z nim przykrości kiedy w szkole rozbił jej głowę kamieniem strzelając z procy.

Chcę zakończenia sprawy, zegar sprawiedliwości odmierza czas. Chyba jest już 23.55. Czekam - rozwiązanie musi wybrać sam Szmata".

"Z uwagi na uwagę" i zaistniałą sytuację mnie też żal jest "Szmaty". Nigdy przez myśl mi nie przeszło, że może być tak podły, uświadomiwszy sobie co zrobił w 1944 r. Wszystko jest jasne. Wszyscy zainteresowani sprawą jesteśmy tego samego zdania, Nie wiem co myślą, co uczyniły lub chcą uczynić Panie "A" i "B"?

Jestem cierpliwy, czekam sześć lat, aż "Szmata" zdobędzie się tylko na skromnie słowo przepraszam, ale wszystkich oszkalowanych i ich rodzin. Tajemnica może przestać być tajemnicą.

"Szmata" chciał aby mnie pochowano na "kirkucie", Ja mu życzę "uroczystego" chrześcijańskiego pochówku, z konduktem ze stoma chorągwiami pogrzebowymi, stoma wiązankami kwiatów, stoma wieńcami, stoma celebrującymi duchownymi, szpalerami stu siostrzyczek, stu organizacyjnych sztandarów i kwiecistymi pośmiertnymi przemowami i aby mógł spocząć na wymarzonym przez niego miejscu i cmentarzyku.

W roku 2ooo ukazała się moja publikacja pt. "Święta Kuczek już nie będzie - Żydzi w Leżajsku". Czy to ona ma być dowodem na sprzedawanie za marne srebrniki społeczności polskiej”. Gorącemu "patryjocie" polecam przeczytanie 66 i 67 strony wydania z zakończeniem: " No cóż przy takich posłaniach i założeniach nikt nie pokocha z chrześcijańskiego obowiązku naszych braci w wierze"

Pozwalam sobie też zacytować o mojej publikacji opinii profesora uniwersytetu.

„Uczucia pańskie włożone w treść i formę publikacji wolne są od uprzedzeń etnicznych i religijnych, co niebywale podnosi wartość zapisu dokumentacyjnego. Szczerzą gratuluję sukcesu pisarskiego i dokumentacyjnego o znacznych wartościach naukowych.

Może autor anonimów i   jego rodzina korzystają z Internetu.  Będą mieli dość czasu aby spokojnie przeczytać opisane sprawy,  będzie  jeszcze, ale krótki czas na przemyślenia.


 

            Po nie przyjęciu przez autora anonimów mojej propozycji tylko przeproszenia mnie za zaniechanie ujawnienia jego nazwiska, zmuszony zostałem do definitywnego zakończenia sprawy.

            Autorem czterech anonimów napisanych w latach 1999-2002 do mnie i do innych dwóch osób jest p. Zbigniew Larendowicz z Leżajska.

            Nadal pozostaje do wyjaśnienia przez autora jego oskarżenie organizacyjnych koleżanek.

            Całość jest kompromitująca i nie będę uczestniczył i wyjaśniał nieporozumień i przyczyn w gronie „towarzyszy broni”.

Wszyscy zainteresowani byli członkami leżajskiego NOW.

 

 

  Powrót do strony głównej
 


  Księga Gości - Przeglądanie     Napisz do mnie  

 

Jesteś Gościem na mojej stronie 
 

Strona utworzona: 2008-10-10

Ostatnia aktualizacja:  2009-07-02