Juliusz Ulas Urbański


  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Strona Główna

  Genebase


Juliusz Ulas Urbański


Forum Historia Leżajska


  Anonim


Brawurowa Akcja


Święta Kuczek Nie Będzie


"There will be no more Sukkoth. Jews in Lezajsk"


Pacyfikacja Leżajska


Też Historia


Księga Gości - Przeglądanie


LINKI

 

STOSUNKI NARODOWOŚCIOWE W OKRESIE MIĘDZYWOJENNYM
ORAZ W CZASIE II WOJNY ŚWIATOWEJ
UTRWALONE W PAMIĘCI SPOŁECZNEJ MIESZKAŃCÓW
MAŁYCH MIAST

Praca w pdf
 


studiaiuridica.pdf

 


MCK Wywiady z Leżajszczanami


Napisz do mnie


Rowerem po Leżajsku


Sprawdź, kto bywał w naszym Grodzie


  Sylwetki Leżajszczan


Anna Ordyczyńska


90 lecie LO


 


Data utworzenia strony: 2010-09-23

Aktualizacja strony:

13-02-12

 

 

 

Połatany życiorys

 


            Redagowany i kolportowany w 1999 roku przez Pana Zenona Śliwińskiego, Prezesa Koła nr 2 Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Leżajsku ‘organ prasowy’ pt  Pod Wiatr (kserowany maszynopis) i Jego w 1997 r prywatno-publiczna polemiczna korespondencja w sprawie publikacji Towarzystwa miłośników Ziemi Leżajskiej Pt Dzieje Leżajska, , sygnowana dla ‘wiarygodności’ pieczątkami budzącymi wątpliwości zmusiły do działań zmierzających do wyjaśnienia sprawy.

Natychmiastową odpowiedzią na artykuł w pierwszym numerze ‘Pod Wiatr’ była moja opublikowana replika Pt ‘Kompleks Zaistnienia’, którą pozwoliłem sobie doręczyć: Panu Zenonowi Śliwińskiemu, Zarządowi Głównemu SZŻAK w Warszawie (z towarzyszącą korespondencją), nauczycielom historii i znajomym.

Oto ona:  KOMPLEKS ZAISTNIENIA

     

     

 Reakcja na publikację nie była zaskakująca. Redaktor Pan Z. Śliwiński jak ognia unikał jakiegokolwiek spotkania. W następnych swoich publikacjach jednak znowu było podobnie, dodatkowo z anonimowym pod pseudonimem autora artykułem mnie szkalującym. Znam nazwiska zespołu autorskiego, który spłodził anonimowy artykuł i wiem kto kserował ‘Pod Wiatr’ za leżajskich podatników pieniądze.

Redakcyjny kolporter organu prasowego Pan T. D. w przygodnej ze mną mini-rozmowie oświadczył:

Pamiętaj! o nas pisze się zawsze dobrze.

Na moje pytanie co napisać jak było trochę nie dobrze odpowiedział: - trzeba być patriotą i nic nie pisać.

Mogłem w rewanżu np. napisać o zdarzeniu ze świnią w Biedaczowie, ale w tym przypadku byłem patriotą.

Na moją korespondencję przesłaną z repliką do ZG SZŻAK w Warszawie nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Po jedenastu latach w marcu 2010 roku po śmierci Pana Z. Śliwińskiego miałem możliwość zapoznania się z maszynopisem Jego opracowania Pt. ‘Okupacja niemiecka na Leżajszczyźnie’ (6 części, razem 270 stron + 20 stron wykazów). To spowodowało, że w marcu 2010 r postanowiłem przypomnieć ZG SZŻAK o ich już historycznym milczeniu. Dzięki temu po 11 latach otrzymałem odpowiedź, którą z uwagi na treść pozwalam sobie zacytować.

Domyślamy się, że jest Pan historykiem i mamy nadzieję, że efektem Pańskich zainteresowań powstaną publikacje dotyczące również AK w Leżajsku. Zachęcamy pana bowiem ciągle jeszcze społeczeństwo nasze nie wie wszystkiego o naszej walce o wolność Ojczyzny. Będziemy zobowiązani, gdyby wyniki Pana badań i opracowania dotarły do naszej Biblioteki Czynu niepodległościowego.

Co się zaś tyczy Biura Studiów i Dokumentacji Armii Krajowej Oddział w Leżajsku, to wg naszego obecnego rozeznania Zarząd Główny SZŻAK nie powołał Centrali Biura Studiów i Dokumentacji AK, ani też Oddziału w Leżajsku.

Była to zapewne inicjatywa i ambicja nieżyjącego już naszego członka ŚP Zenona Śliwińskiego.

O jego gromadzeniu dokumentów dowiedzieliśmy się w ok. 2005 roku i podjęliśmy próbę regulacji prawnej tych działań. Niestety, nie było subordynacji i nie uzyskaliśmy wiedzy o stanie zebranych zasobów. Oużywaniu pieczęci z godłem narodowym nie wiedzieliśmy, podobnie o pieczęci imiennej z tytułem ‘Archiwariusz AK’.

Po śmierci ppor. Zenona Śliwińskiego zwracaliśmy się do rodziny w sprawie zbioru dokumentów i uzyskaliśmy od jego syna informację, że ‘jakieś dokumenty przekazał do IPN w Rzeszowie’. Nie mamy jednak potwierdzenia tej wiadomości. L.dz. 429/2010 – 13.03.10 r

 

W odwrotnej przesłanej do nich korespondencji wyjaśniłem, że nie jestem historykiem, ale tylko skromnym lokalnym regionalistą. Zadeklarowałem ‘wszelką pomoc w przekazywaniu interesujących ich informacji, bo doskonale wiem, jakie cele ma Związek, ale nie można dopuścić do pisania nowej historii przez fantastów, chorych na sławę lub ukrywających prawdę. Zapowiadana jest publikacja okupacyjnych wspomnień, ale dopiero po śmierci autora też z kłopotliwym życiorysem.

Oceną mojej korespondencji jest odpowiedź, którą znowu cytuję:

Analiza zawartych treści w liście budzi wątpliwości do Pana relacji. Choćby opowiadanie p. Ireny Kluski o zdarzeniu jakie miał jej lokator a. Niss. Czemu większą wagę nadaje Pan relacji Niemca, a nie Polaka. Podobne wątpliwości budzi relacja żandarma. To tylko przykłady.

Być może w Pana ocenach przebija się nuta pokrzywdzonego, bo przykro odbieramy Pana stwierdzenie ‘może i dobrze’, że środowisko nie zna prawdy o walce o wolność.

Nie mając możliwości pogłębienia badań sygnalizowanych przez Pana zdarzeń nie podejmujemy się polemiki z Panem. L. dz. 825/2010 – 21.05.10

 Po stwierdzeniu przez Zarząd Główny, że ‘analiza zawartych treści w liście budzi wątpliwości do moich relacji ‘, przywołany do tablicy zmuszony zostałem znowu do udzielenia odpowiedzi. Żadnego fragmentu treści wysłanej korespondencji nie przytoczę, ale prawdopodobnie przykre musiały być odczucia Adresata przy czytaniu tej lektury.

Zastrzegłem sobie prawo do wykorzystania obustronnej korespondencji w przypadku ujawnienia bez wyjątku przez kogo pisanych i publikowanych kłamstw historycznych co jest dowodem traktowania przez niektórych historyków jak na występie w kabarecie.

Teraz każdy śpiewać, a nawet pisać może, jeden tylko trochę lepiej, drugi tylko trochę gorzej.

Do góry